Kino objazdowe
Ja już nie mam pewności, o której auli piszę - były dwie? Raczej na pewno piszę o sali modrzewiowej, ale musiałabym ją zobaczyć. Tak jak napisał Piotr, odbywały się tam akademie i występy artystyczne, no i w latach 50-tych często przyjeżdżało Kino Objazdowe. Filmy były różne, może więcej radzieckich, w tym piękna baśń „Czarodziejskie ziarno”, ale także sporo filmów dokumentalnych, może propagandowych? Na środku sali, dość blisko ekranu stał aparat projekcyjny i z głośnym terkotem wyświetlał film przewijając go z górnej szpuli na dolną (nie pamiętam co z głośnikami, ale chyba był jeden z przodu sceny). Gdy jedna szpula się skończyła, była przerwa, zapalano światło i operator zakładał drugą szpulę. Po skończeniu seansu operator zakładał pełne szpule znowu na górny przewijak i już bez wyświetlania, szybko przewijał je znowu na puste dolne szpule, do początku. To wszystko można było dokładnie obserwować, gdy kogoś to interesowało, bo jak wspomniałam, projektor stał wśród widzów. I kiedyś oglądaliśmy ciekawy film o pracy rybaków, łowieniu ryb, przetwórstwie rybnym itd. Po skończonym seansie nikomu nie chciało się wychodzić i uproszono operatora, żeby przewinął szpulę do początku, ale w trybie wyświetlania, a nie w szybkim przewijaniu. To było kapitalne! Do tej pory pamiętam te wspaniałe sceny, gdy rybne puszki z półek sklepowych wędrują do fabryki, a tam automat wyrzuca ich zawartość na taśmę produkcyjną, itd. No i ta piękna końcówka - gdy sieć rybacka na wysięgniku dźwigu zasysa z pokładu kutrów całe kilogramy rybek, po czym ustawia się nad morzem, i w nim się zanurza. Rybki odzyskały życie! Kto miał okazję oglądać jakiś film do tyłu (ale nie taśmę w magnetowidzie!), to zrozumie moje niesamowite wrażenia. A poza tym byłam mała, nigdy nie widziałam morza, telewizji przecież nie było.
Kino Objazdowe było naprawdę WSPANIAŁE! I myślę, że do tego między innymi służyły aule, także w zamysłach projektantów i budowniczych Sanatorium.
Pozdrawiam
KINO OBJAZDOWE
Moderatorzy: tamites, tomek6996, mieszkańcy
- czajski
- Administrator
- Posty: 261
- Rejestracja: pn mar 27, 2006 10:43 am
- Lokalizacja: Sanatorium
- Kontakt:
No no - talencik literacki nam zawitał na forum 
Z wielką przyjemnością czytam takie opowieści. Niemal pewne już jest, że Bunia pisze o Sali Modrzewiowej usytuowanej w środkowej części budynku głównego pawilonu drugiego (zwanego potocznie dziecięcym - lub całkiem gwarowo - dzieciuchy). Ja pamiętam Kino Objazdowe - ale działające na pawilonie pierwszym w Sali Widowiskowej, pełniącej również funkcję szpitalnej kaplicy (dla chorych i mieszkańców). Pierwszy film jaki dane mi było obejrzeć w tym kinie to W pustyni i w puszczy. Pamiętam, że moim o sześć i dziewięć lat starszym siostrom zwrócono uwagę, że jestem za mały i cudem udało się pięciolatkowi pozostać na seansie (dziękuje Panie Franciszku
). Moje siostry zabrały mnie wtedy dosyć długo przed seansem i zapartym tchem podziwiałam przygotowywania do projekcji. Czerwone grube kotary zasłoniły ołtarz, który normalnie zawsze był widoczny, a miejscowa młodzież (m.in Marek Orlik) aktywnie uczestniczyła w przygotowywaniach. Projektory były dwa i stały tuż pod oknem w tylnej części auli. Głośniki były zabudowane w filarach tuż przed ołtarzem.
Kolorowy film z bajecznymi scenami z Afryki zrobił na mnie zapewne nie mniejsze wrażenie jak dokument o przetwórstwie ryb na naszej Buni. Co do szczegółów technicznych, to pamiętam stół z mechanizmem do przewijania taśm ustawiony przy tylnym wejściu do sali (od strony stołów bilardowych) oraz głośną pracę samych projektorów. W takiej formie Kino Objazdowe funkcjonowało do połowy lat 80, kiedy to zaczęła je wypierać technika VHS. Ostatnim filmem, jaki kojarzy mi się z taką formą projekcji to japońskie, kontrowersyjne jak na tamte czasy dzieło Imperium Namiętności. Gdzieś około roku 1985 przyjeżdżała jakaś babeczka z odtwarzaczem Video i telewizorem kolorowym (na pewno był to Grundig), który miał rączki z boku ułatwiające wnoszenie go po schodach. To w sumie był mój pierwszy kontakt z techniką VHS - obejrzałem w ten sposób Quo Vadis, Lody na patyku i komedię erotyczną Bawarskie przypadki.
Sala widowiskowa (taka tabliczka zawsze wisiała na drzwiach) pełniła także funkcję prowizorycznego teatru. Poniżej zdjęcie z 1952r przedstawiające wejście główne do Pawilonu I z zamieszczonym afiszem zapowiadającym spektakl "Kalosze" oraz tylną część Sali widowiskowej na pawilonie pierwszym (miejsce gdzie stały projektory - tuż pod oknem)
[center]


[/center]
Z wielką przyjemnością czytam takie opowieści. Niemal pewne już jest, że Bunia pisze o Sali Modrzewiowej usytuowanej w środkowej części budynku głównego pawilonu drugiego (zwanego potocznie dziecięcym - lub całkiem gwarowo - dzieciuchy). Ja pamiętam Kino Objazdowe - ale działające na pawilonie pierwszym w Sali Widowiskowej, pełniącej również funkcję szpitalnej kaplicy (dla chorych i mieszkańców). Pierwszy film jaki dane mi było obejrzeć w tym kinie to W pustyni i w puszczy. Pamiętam, że moim o sześć i dziewięć lat starszym siostrom zwrócono uwagę, że jestem za mały i cudem udało się pięciolatkowi pozostać na seansie (dziękuje Panie Franciszku
Kolorowy film z bajecznymi scenami z Afryki zrobił na mnie zapewne nie mniejsze wrażenie jak dokument o przetwórstwie ryb na naszej Buni. Co do szczegółów technicznych, to pamiętam stół z mechanizmem do przewijania taśm ustawiony przy tylnym wejściu do sali (od strony stołów bilardowych) oraz głośną pracę samych projektorów. W takiej formie Kino Objazdowe funkcjonowało do połowy lat 80, kiedy to zaczęła je wypierać technika VHS. Ostatnim filmem, jaki kojarzy mi się z taką formą projekcji to japońskie, kontrowersyjne jak na tamte czasy dzieło Imperium Namiętności. Gdzieś około roku 1985 przyjeżdżała jakaś babeczka z odtwarzaczem Video i telewizorem kolorowym (na pewno był to Grundig), który miał rączki z boku ułatwiające wnoszenie go po schodach. To w sumie był mój pierwszy kontakt z techniką VHS - obejrzałem w ten sposób Quo Vadis, Lody na patyku i komedię erotyczną Bawarskie przypadki.
Sala widowiskowa (taka tabliczka zawsze wisiała na drzwiach) pełniła także funkcję prowizorycznego teatru. Poniżej zdjęcie z 1952r przedstawiające wejście główne do Pawilonu I z zamieszczonym afiszem zapowiadającym spektakl "Kalosze" oraz tylną część Sali widowiskowej na pawilonie pierwszym (miejsce gdzie stały projektory - tuż pod oknem)
[center]


[/center]
- tomek6996
- V.I.P.
- Posty: 74
- Rejestracja: pn mar 27, 2006 6:09 pm
- Lokalizacja: ex. Sanatorium obecnie Glogow
Mysle , ze dla nas wychownkow sanatoryjnych to kino to bylo takim pierwszym wielkim kontaktem ze swiatem. Telewizja byla owszem ale kino to bylo cos. Pamietam zawsze jak sie denerwowalem jak na plakacie nie widzialem znaczka b\o . Niestety wtedy jeszcze na seanse nawet od 12 lat mielismy zakaz wstepu. Szumiace projektory wcale nie przeszkadzaly a wrecz dodawaly calego uroku. Projekcje VHS o ktorych pisze Piotr to juz nie bylo to. Jakis telewizor postawiony na scenie i tlum wpatrujacy sie
. Bardziej fascynowalo nas to jako nowinka techniczna , bo wizualnie to bylo straszne.
Poza Bawarskimi przypadkami oczywiscie 
A jeszcze w przedszkolu , to bylo chyba moze kolo roku 75 pamietam bylismy na jakims przedstawieniu kukielkowym. Nie pasowalo mi na nim, ze trzeba bylo zadzierac glowe do gory , bo te lalki tak wysoko pokazywali. Tylko nie pamietam juz czy to na pewno bylo w Sanatorium.
A jeszcze w przedszkolu , to bylo chyba moze kolo roku 75 pamietam bylismy na jakims przedstawieniu kukielkowym. Nie pasowalo mi na nim, ze trzeba bylo zadzierac glowe do gory , bo te lalki tak wysoko pokazywali. Tylko nie pamietam juz czy to na pewno bylo w Sanatorium.
- czajski
- Administrator
- Posty: 261
- Rejestracja: pn mar 27, 2006 10:43 am
- Lokalizacja: Sanatorium
- Kontakt:
Ależ tak - nie wiem jak inni - ale dla mnie to był pierwszy kontakt z techniką Video Home System. Minęło ładnych parę lat zanim technika ta spowszedniała i odtwarzacze trafiły pod strzechy. Podobnie z TV Colorową - były to czasy gdy królowały telewizory Taurus a jedyny (ogólnie dostępny) telewizor kolorowy RUBIN stał w Klubie Pracowniczym Leśny Dwór - znanym jako świetlica zakładowa.tomek6996 pisze:Projekcje VHS o ktorych pisze Piotr to juz nie bylo to. Jakis telewizor postawiony na scenie i tlum wpatrujacy sie. Bardziej fascynowalo nas to jako nowinka techniczna , bo wizualnie to bylo straszne.
Poza Bawarskimi przypadkami oczywiscie
![]()