Podczas przepisywania artykułu na stronie p.t. Zarys historyczny całą swoją uwagę skupiłem na ortografii, interpunkcji, sttylu i rozszyfrowywaniu charakteru pisma Ś.P. M. Pyszyńskiej nie zagłębiając się w tekst pod względem merytorycznym. Dopiero teraz czytam uważnie to, co z tego wyszło i strasznie mnie ciekawi co się kryje za słowami: "...Na przełomie 1946- 1947r przybyła do Sanatorium z Istebnej dr Wiktoria Nowicka z grupą dzieci chorych na gruźlicę kostno- stawową a następnie dr Rosenbusz i inni..."? Jak to mogło wyglądać takie przybycie? Autobusami przyjechali? Ciężarówkami? A może pociągiem? Nie chodzi tutaj pewnie o dwie, trzy osoby - tylko cały oddział. Przecież kilka linijek niżej pojawia się "...do Sanatorium przybył wówczas dr Stanisław Radwan z grupą 120 chorych dorosłych z Ząbkowic Śląskich...."
Sto dwadzieścia osób - to dwa pełne autobusy, których raczej po wojnie za dużo nie było.
Czy ktoś ma może informację jak to wyglądało w praktyce?
Jak to naprawdę było?
Moderatorzy: tamites, tomek6996, mieszkańcy
Prawdopodobnie moja babcia była w tej grupie bądź pamięta jej przyjazd. Mam też kontakt z ówczesną wychowawczynią ośrodka, Mają Łubieńską. Być może któraś z nich będzie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie, postaram się wybadać."...Na przełomie 1946- 1947r przybyła do Sanatorium z Istebnej dr Wiktoria Nowicka z grupą dzieci chorych na gruźlicę kostno- stawową a następnie dr Rosenbusz i inni..."
-
Jan Stachura
- V.I.P.
- Posty: 10
- Rejestracja: pt lut 08, 2008 5:34 pm