BALETY
: wt mar 06, 2007 7:15 pm
Chyba juz czas na imprezy roznorakie jakie w Sanatorium sie odbywaly / i moze sie jeszcze odbywaja /
Zachecam do opisywania swoich wrazen, podzielcie sie ....
Ja zaczne od baletow z konca lat 80-tych. W kawiarni w hotelu, chyba w roku 88-ym
na wakacjach zaczelismy robic dyskoteki. Chetnych do zabawy bylo wielu i to nawet z daleka w postaci przebywajacego w Sanatorium OHP-u ze Szczecina i okolic. Po niedlugich przygotowaniach, dogadaniu sie z Janosikiem owczesnym wlascicielem kawiarni, zebraniu sprzetu i odpowiedniej ilosci muzyki imprezy ruszyly ostro z kopyta. O ile pamietam chyba dwie imprezy w tygodniu zaczely gromadzic dosc spory tlumek. Tym bardziej , ze przynajmniej na poczatku imprezy byly darmowe. Nam sie to podobalo, bo tydzien spedzalismy juz nie tylko u Jasia a i Janosik mial wieksze wplywy w barze. Szkoda , ze chyba raczej nie posiadamy zadnych zdjec z tego okresu. Byly to chyba ostatnie podrygi imprez robionych bezinteresownie. Sprzet prywatny i tylko checi do zabawy. Ciekawostka byl jeden kogut rzucajacy pomaranczowe zajaczki na sciane. Piotr moze o nim opowie, bo byla to cala historia podwodna z nim i jego uzywaniem. Nam pozostaly wspomnienia, duuuuzy ubaw i troche satysfakcji. Bylismy w czolowce letnich imprez w okolicy Kamiennej Gory, nie zmyslam, duzo osob tak mowilo
Zachecam do opisywania swoich wrazen, podzielcie sie ....
Ja zaczne od baletow z konca lat 80-tych. W kawiarni w hotelu, chyba w roku 88-ym
na wakacjach zaczelismy robic dyskoteki. Chetnych do zabawy bylo wielu i to nawet z daleka w postaci przebywajacego w Sanatorium OHP-u ze Szczecina i okolic. Po niedlugich przygotowaniach, dogadaniu sie z Janosikiem owczesnym wlascicielem kawiarni, zebraniu sprzetu i odpowiedniej ilosci muzyki imprezy ruszyly ostro z kopyta. O ile pamietam chyba dwie imprezy w tygodniu zaczely gromadzic dosc spory tlumek. Tym bardziej , ze przynajmniej na poczatku imprezy byly darmowe. Nam sie to podobalo, bo tydzien spedzalismy juz nie tylko u Jasia a i Janosik mial wieksze wplywy w barze. Szkoda , ze chyba raczej nie posiadamy zadnych zdjec z tego okresu. Byly to chyba ostatnie podrygi imprez robionych bezinteresownie. Sprzet prywatny i tylko checi do zabawy. Ciekawostka byl jeden kogut rzucajacy pomaranczowe zajaczki na sciane. Piotr moze o nim opowie, bo byla to cala historia podwodna z nim i jego uzywaniem. Nam pozostaly wspomnienia, duuuuzy ubaw i troche satysfakcji. Bylismy w czolowce letnich imprez w okolicy Kamiennej Gory, nie zmyslam, duzo osob tak mowilo
[/center]