: pt sie 10, 2007 8:02 pm
Kino objazdowe
Ja już nie mam pewności, o której auli piszę - były dwie? Raczej na pewno piszę o sali modrzewiowej, ale musiałabym ją zobaczyć. Tak jak napisał Piotr, odbywały się tam akademie i występy artystyczne, no i w latach 50-tych często przyjeżdżało Kino Objazdowe. Filmy były różne, może więcej radzieckich, w tym piękna baśń „Czarodziejskie ziarno”, ale także sporo filmów dokumentalnych, może propagandowych? Na środku sali, dość blisko ekranu stał aparat projekcyjny i z głośnym terkotem wyświetlał film przewijając go z górnej szpuli na dolną (nie pamiętam co z głośnikami, ale chyba był jeden z przodu sceny). Gdy jedna szpula się skończyła, była przerwa, zapalano światło i operator zakładał drugą szpulę. Po skończeniu seansu operator zakładał pełne szpule znowu na górny przewijak i już bez wyświetlania, szybko przewijał je znowu na puste dolne szpule, do początku. To wszystko można było dokładnie obserwować, gdy kogoś to interesowało, bo jak wspomniałam, projektor stał wśród widzów. I kiedyś oglądaliśmy ciekawy film o pracy rybaków, łowieniu ryb, przetwórstwie rybnym itd. Po skończonym seansie nikomu nie chciało się wychodzić i uproszono operatora, żeby przewinął szpulę do początku, ale w trybie wyświetlania, a nie w szybkim przewijaniu. To było kapitalne! Do tej pory pamiętam te wspaniałe sceny, gdy rybne puszki z półek sklepowych wędrują do fabryki, a tam automat wyrzuca ich zawartość na taśmę produkcyjną, itd. No i ta piękna końcówka - gdy sieć rybacka na wysięgniku dźwigu zasysa z pokładu kutrów całe kilogramy rybek, po czym ustawia się nad morzem, i w nim się zanurza. Rybki odzyskały życie! Kto miał okazję oglądać jakiś film do tyłu (ale nie taśmę w magnetowidzie!), to zrozumie moje niesamowite wrażenia. A poza tym byłam mała, nigdy nie widziałam morza, telewizji przecież nie było.
Kino Objazdowe było naprawdę WSPANIAŁE! I myślę, że do tego między innymi służyły aule, także w zamysłach projektantów i budowniczych Sanatorium.
Pozdrawiam
Ja już nie mam pewności, o której auli piszę - były dwie? Raczej na pewno piszę o sali modrzewiowej, ale musiałabym ją zobaczyć. Tak jak napisał Piotr, odbywały się tam akademie i występy artystyczne, no i w latach 50-tych często przyjeżdżało Kino Objazdowe. Filmy były różne, może więcej radzieckich, w tym piękna baśń „Czarodziejskie ziarno”, ale także sporo filmów dokumentalnych, może propagandowych? Na środku sali, dość blisko ekranu stał aparat projekcyjny i z głośnym terkotem wyświetlał film przewijając go z górnej szpuli na dolną (nie pamiętam co z głośnikami, ale chyba był jeden z przodu sceny). Gdy jedna szpula się skończyła, była przerwa, zapalano światło i operator zakładał drugą szpulę. Po skończeniu seansu operator zakładał pełne szpule znowu na górny przewijak i już bez wyświetlania, szybko przewijał je znowu na puste dolne szpule, do początku. To wszystko można było dokładnie obserwować, gdy kogoś to interesowało, bo jak wspomniałam, projektor stał wśród widzów. I kiedyś oglądaliśmy ciekawy film o pracy rybaków, łowieniu ryb, przetwórstwie rybnym itd. Po skończonym seansie nikomu nie chciało się wychodzić i uproszono operatora, żeby przewinął szpulę do początku, ale w trybie wyświetlania, a nie w szybkim przewijaniu. To było kapitalne! Do tej pory pamiętam te wspaniałe sceny, gdy rybne puszki z półek sklepowych wędrują do fabryki, a tam automat wyrzuca ich zawartość na taśmę produkcyjną, itd. No i ta piękna końcówka - gdy sieć rybacka na wysięgniku dźwigu zasysa z pokładu kutrów całe kilogramy rybek, po czym ustawia się nad morzem, i w nim się zanurza. Rybki odzyskały życie! Kto miał okazję oglądać jakiś film do tyłu (ale nie taśmę w magnetowidzie!), to zrozumie moje niesamowite wrażenia. A poza tym byłam mała, nigdy nie widziałam morza, telewizji przecież nie było.
Kino Objazdowe było naprawdę WSPANIAŁE! I myślę, że do tego między innymi służyły aule, także w zamysłach projektantów i budowniczych Sanatorium.
Pozdrawiam

