Kiedyś jeszcze przed reorganizacją forum był już poruszany temat (a właściwie problem) drogi dojazdowej do Sanatorium i dziur na jakie jest narażony każdy, kto chce tutaj dojechać, włącznie z pacjentami w karetkach nierzadko z uszkodzonymi kręgosłupami lub innymi ważnymi narządami ruchu. Minął ponad rok od tamtego momentu i... dziur przybyło - co jest sprawą chyba dziwną dla służb drogowych
Na szczęście dla nas wszystkich mieliśmy wyjątkowo łagodną zimę. W najgorszym przypadku następujące po sobie roztopy i mrozy mogły całkowicie zniszczyć wcześniej już i tak dziurawą nawierzchnię. Najciekawsze jest to, że odpowiedzialne służby drogowe codziennie dojeżdżają do pracy przez ten odcinek drogi.
[center]
[/center]
Oglądając powyższe fotki, łatwo się można domyślić po lewostronnym ruchu, że są to obrazki z Australijskich bezdroży. Z lewej strony widać nowo wybudowane budynki Rejonu Dróg Publicznych - czy jak tam się oni teraz nazywają to w sumie już sam nie wiem....
Witam.Tu Piotrze masz racje pod latarnią najciemniej to aż wstyd, żeby przy rejonie dróg były takie dziury a najgorzej jest po opadach deszczu to można sobie auto pokiereszować kto drogi nie zna.Ale u nas jeszcze gorzej i to byłe miasto wojewódzkie szkoda gadać w tym kraju to już lepiej nie będzie my Polacy jesteśmy już uodpornieni na niedogodności.Pozdrawiam Bogdan.
Dawno mnie u Was nie było, ale pamiętam jak ten odcinek wyglądał w lutym - MASAKRA!!!!!!!!!!!!!! Ponoć będzie lepiej, przynajmniej u mnie. Zdobyliśmy EURO 2012 i teraz się zaczną budowy, przebudowy itd., a co za tym idzie cała masa korków. YYYhhhh. Nie wiem co gorsze - wasze dziury czy to co zacznie się tu dziać...
Bogusław B. pisze:[...]no zauważyłem ale nie chciałem być złośliwym[...]
A dlaczego miałbys być odebrany jako złośliwy .
Samochodem przemieszczam się z konieczności - rowerem dla przyjemności
Czasami niektóre wycieczki rowerowe dokumentuję fotograficznie.
Tak sobie patrzę na tą drogę i przypomina mi ona jak przyjechałam do Sanatorium rozpocząć pracę,ponieważ był to późny wieczór i żaden autobus już nie jechał postanowiłam pieszo pokonać odległość własnie tą drogą która wtedy była równiuteńka i pięknie lśniła w księżycowym blasku a jeszcze piękniej w tej poświacie wyglądało Sanatorium,tego widoku nie zapomnę.Dziwne nie bałam się,czułam się bezpiecznie.Powiedziałam sobie - zostaję.
Monika pisze:postanowiłam pieszo pokonać odległość właśnie tą drogą która wtedy była równiuteńka
Przypuszczam, że droga ta wtedy została świeżo wyremontowana a jej część dopiero co utworzona. Odcinek, na który obecnie najbardziej "psioczymy" jest najmłodszym odcinkiem tej drogi. Wcześniej droga prowadziła przez kamieniołomy (obecną siedzibę Rejonu Dróg Publicznych). Pamiętam te czasy bardzo słabiutko - jak przez mgłę ;(.
Mi zawsze podobal sie koncowy odcinek tej drogi i sama brama wjazdowa do Sanatorium. Niestety ktos wpadl na pomysl coby ja oszpecic, rozbierajac jej czesc. A powodem zdaje sie byly nie mieszczace sie kombajny , ktore przez teren Sanatorium przejezdzaly na sasiednie pola.
A propos rowerowych wyczynów, to wyrazy podziwu i uznania dla Michała Myszkowskiego, który po tak trudnej nawierzchni potrafi się poruszać sportowym rowerem szosowym na oponkach cieńszych od mojego małego palca. Zjazd z Sanatorium do Czadrowa ma tylko około 1000 metrów - ale stopień nierówności (pomijając dziury) czyni ten odcinek wyjątkowo trudnym i nieprzyjemnym do pokonania. Osobiście ze względów bezpieczeństwa i komfortu jazdy przesiadłem się na rower MTB a szosówka czeka na "lepsze czasy"